Oman, czyli niezwykły świat orientu
Oman odwiedziłam w październiku 2022 r. Nie była to moja pierwsza podróż do kraju arabskiego, więc miałam wyobrażenie czego mogę się spodziewać. Jednak po tym pobycie stał się dla mnie kwintesencją tego, co w świecie arabskim najlepsze. Wzorzysta architektura, orientalne zdobienia, pustynia, natura, zapach kadzideł oraz niezwykle życzliwi i pomocni mieszkańcy to dziś moje pierwsze skojarzenia z tym krajem.



Dzięki temu, że w Omanie nie ma jeszcze zbyt wielu turystów, można doświadczyć jego prawdziwego oblicza. Nawet najpopularniejsze turystycznie miejsca są wciąż lokalne – np. zwiedzając najbardziej znane Wadi Bani Khalid mijaliśmy Omańczyków z koszami piknikowymi, którzy przyjechali odpocząć w weekend.
Nie sposób nie wspomnieć o benzynie po ok. 2 zł za litr i pysznej kuchni. Oman jest uznawany za najmniej restrykcyjny kraj w świecie islamskim, jest też jednym z najbezpieczniejszych państw na świecie, praktycznie nie zdarzają się tu przestępstwa.



Oman to również piękne i unikalne miejsca do nurkowania. Jak zawsze trzeba mieć trochę szczęścia, żeby zobaczyć rzadkie gatunki i najlepiej się na nic nie nastawiać. Jednak w tym przypadku rzeczywistość przerosła moje oczekiwania – pierwszy raz zobaczyłam rekina wielorybiego, który pływał w odległości ok. 2-3 metrów. 3 rekiny brodate, mureny, skrzydlice, żółwie i płaszczki zeszły na drugi plan. 🙂
Jeszcze 50 lat temu Oman był zupełnie innym krajem. Poprzedni sułtan Kabus ibn Sa’id zmienił praktycznie wszystko – w latach 70 w Omanie był tylko 1 szpital i 100 km asfaltowych dróg. Dzisiaj standardem są kilkupasmowe autostrady, a darmowa opieka medyczna jest na wysokim poziomie. Edukacja jest bezpłatna dla mężczyzn i kobiet, a darmowa działka od państwa w wieku dwudziestu lat to tylko niektóre z przywilejów.


Oman to kraj, w którym wciąż kultywuje się tradycję oraz w umiejętny sposób łączy konserwatywną przeszłość i nowoczesną teraźniejszą. Pomimo bogactwa, luksusowych samochodów i drogich marek Omańczycy są wierni swojej kulturze.



Kobiety ubierają się tradycyjnie, w czarne abaje z hidżabem. W oczy rzucają się za to buty na obcasie, eleganckie torebki i czerwone usta. Odniosłam wrażenie, że kobiety w Omanie są bardziej samodzielne i pewne siebie niż w innych państwa arabskich. Mam na myśli sposób zachowania i np. to, że tylko kilka razy widziałam kobiety w maskach „boregheh”, co np. w Iranie zdarzało się często. Inaczej jest w przypadku mężczyzn – część z nich nosi tradycyjną diszdaszę, a część ubrania europejskie.


Muskat – miasto białych i stylowych, bliskowschodnich budynków
Muskat jest stolicą i największym miastem w Omanie, w którym mieszka ponad 1.3 miliona osób. Już pierwszego dnia można zauważyć, że jest to bogate i nowoczesne miasto, jednak nie w naszym, europejskim rozumieniu. Nie ma tu żadnych nowoczesnych brył – dominują białe, niskie, kwadratowe budynki (zgodnie z rozporządzeniem Sułtana budynki mogą być tylko białe lub w odcieniach bieli, a ich wysokość nie może przekraczać 9 pięter). Są starannie zaprojektowane i stylowe, w połączeniu z coffee shop’ami, które spotkać można praktycznie na każdym rogu i największym targiem w dzielnicy Matrah w Muskacie panuje niezwykły i unikalny klimat.





Można tu też spotkać międzynarodowe sieci, takie jak IKEA, McDonald, KFC czy Shell, ale nawet one są wpisane w architekturę miasta. Jednym słowem, kultura arabska jest tutaj widoczna na każdym kroku.


Targ (suk) w Matrah to jeden z najstarszych arabskich targów. Spacerując jego alejkami cały czas czuć intensywny zapach kadzideł. Jest to też miejsce spotkań Omańczyków, którzy np. grają tutaj w karty 🙂






Opera w Muskacie zachwyca swoją okazałością i tradycyjnym arabskim stylem. Jest to trzecia największa opera w krajach arabskich (po Bejrucie i Kairze).



Pałac Sułtana to dość oryginalny budynek powstały w stylu indyjskim (zajmuje teren byłej ambasady Wielkiej Brytanii). W jego okolicach znajdują się najważniejsze budynki państwowe, co można łatwo zauważyć przez dużą ilość kamer i wyjątkowy porządek na ulicach.

Meczet Sułtana Kabusa
Meczet Sułtana Kabusa to najbardziej imponujący i wystawny budynek w całym Omanie. To trzecia co do wielkości tego typu budowla na świecie, w której mieści się 20.000 wiernych. Jest to najczystszy meczet, w jakim byłam – posadzka jest tak czysta i wypolerowana, że można się w niej przeglądać 🙂
















Jeszcze do niedawna dywan w meczecie był największy na świecie – został utkany ręcznie w Iranie, co zajęło 4 lata, waży 21 ton, ma 70×60 m, składa się z miliarda siedmiuset milionów splotów i 28 kolorów w różnych odcieniach (od kilku lat na 1 miejscu jest dywan w Dubaju w meczecie Szejka Zajida).
Podobna historia dotyczy żyrandola – jeszcze niedawno był największy na świecie. Ma 8 m średnicy, 14 m wysokości i waży 8 ton. W środku ma schody i drabinki, żeby móc się dostać do ponad 1.000 żarówek. Jest zawieszony w 50 metrowej kopule ozdobionej arabeskami w sali o wysokości 90 m, dlatego nie wydaje się aż tak duży – jest po prostu proporcjonalny.


Bimmah Sinkhole
Pomimo tego, że Muskat jest pięknym miastem, mówi się, że Oman to głównie przyroda. Coś w tym jest – można odnieść takie wrażenie od razu, gdy się z niego wyjedzie. W drodze do Bimmah Sinkhole mijaliśmy góry i położone u ich podnóża urokliwe miasteczka.


Bimmah Sinkhole to zapadlisko wypełnione wodą. Nazywa się je również zielonym lub błękitnym okiem Omanu (przez kolor wody na dnie). Kąpiel tutaj była ciekawa i orzeźwiająca, szczególnie przy temperaturze prawie 40OC. 🙂



Miasto portowe Sur
Sur ciągnie się wybrzeżem i to dzięki niemu Oman był w dawnych czasach wielką potęgą handlową. Dziś powstają w nim tradycyjne, omańskie łodzie. Dla podróżników Sur jest przede wszystkim bazą wypadową na Ras Al Jinz do rezerwatu żółwi.






Ras Al Jinz
Rezerwat żółwi zielonych w Ras Al Jinz to jedyne miejsce w Omanie, w którym z bliska można obejrzeć samice składające jaja i małe wykluwające się żółwie. Oprócz nich częstymi bywalcami na plaży są kraby 🙂




Żółwie wychodzą z wody w nocy, wykopują w piasku dół głęboki na 1-1.5 m, do którego składają 100-200 jaj, a następnie zasypują je piaskiem, wykopując pod sobą kolejny dół. Po ponad 50 dniach wykluwają się małe żółwiki, które próbują dostać się do wody. Niestety do wieku dorosłego dożywa 1 na 1000 wyklutych żółwików. Jeśli to jest samica – wraca za kilkanaście lat na tę samą plażę, żeby złożyć na niej jaja.





Turkusowe wadi
Za wizytówkę Omanu uznawane są wadi. Nie bez powodu – to jedne z najpiękniejszych miejsc, jakie tu zwiedziłam. 🙂 Wadi to suche doliny występujące na obszarach pustynnych, które w czasie pory deszczowej wypełniają się wodą. Nie wszystkie wadi są łatwo dostępne – do niektórych można dojechać tylko samochodem 4×4 lub dostać się pieszo, idąc np. półtorej godziny po skałach i kamieniach.



Najpopularniejszym wadi w Omanie jest Wadi Bani Khalid.





W drodze do Wadi Ash Shab spotkaliśmy osiołka, który mi przypomniał najpopularniejsze omańskie przysłowie – „Jeśli masz dobry motyw, pierdzący osioł Ci nie zaszkodzi”. 🙂







Przy Wadi Bani Khalid mieliśmy niecodzienne spotkanie. Na hotelowym patio przysiadł się do nas mieszkaniec Omanu – jak sądziliśmy po tradycyjnym stroju. Po kilkuminutowej rozmowie okazało się, że to miliarder z ZEA. Dużo opowiadał nam o swoim życiu i bardzo ciekawie się go słuchało. Co roku na kilka miesięcy jeździ w podróż po Europie, był też w Polsce, więc polecił nam hotel w Krakowie za jedyne 420 euro za noc 😊 Zaprosił nas też na tradycyjną, arabską kolację 😊
Wahiba Sands – pustynna perła Omanu
Nazwa Wahiba Sands pochodzi od beduińskiego plemienia Bani Wahiba zamieszkującego te tereny. Pustynia ma również drugą nazwę – Sharqiya Sands, która pochodzi od nazwy regionu, w którym jest położona. Ponad 12 tysięcy km2 złoto-miedzianego piasku robi wrażenie! Dla porównania to obszar podobny do całego województwa śląskiego. Może się to wydawać nieprawdopodobne, ale naukowcy zidentyfikowali na Wahiba Sands aż 150 gatunków roślin, 200 zwierząt i 16 tysięcy bezkręgowców.






Pośród piasków pustyni Wahiba mieszka około 3000 Beduinów. Beduini dosyć często zmieniają swoją lokalizację, a ich wioski znajdują się na całej pustyni. W funkcjonowaniu w trudnych warunkach pomaga im rząd, który finansuje budowę domów – Beduini przyjmują pomoc, ale i tak większość czasu spędzają na pustyni.








Nizwa i Bahla
Nizwa i Bahla to miejscowości często odwiedzane przez turystów. Nizwa znajduje się w rozległej dolinie na przecięciu szlaków handlowych pomiędzy północą i południem oraz wschodem i zachodem. To największe i najważniejsze miasto na południowych zboczach gór Al-Hadżar oraz jedno z najstarszych w całym Omanie. Przez wieki było głównym ośrodkiem handlu, rzemiosła, religii i kultury, a w VI i VII wieku nawet stolicą kraju.
Fort Bahla to zamkowy labirynt. Ogólnie forty są jedną z największych atrakcji Omanu – w całym kraju jest ich ok. 1000 (podobno najwięcej na świecie). Fort Bahla został zbudowany z gliny przez Persów i jest otoczony ok. 5-metrowym murem.












Jebel Akhdar i Jebel Shams
Większość Omanu stanowią pustynie i półpustynie, dlatego Jebel Akhdar i Jebel Shams to wyjątkowe miejsca na jego mapie. W dosłownym tłumaczeniu „jebel” oznacza „górę”. Jebel Shams to najwyższy szczyt Omanu, który liczy ok. 3000 m n.p.m. Oba miejsca to wspaniałe punkty widokowe, z których rozciąga się piękna panorama na otaczające góry i np. Wielki Kanion Arabski. Jeden z najpopularniejszych i najbardziej malowniczych szlaków górskich to trasa W6, zwana popularnie Balcony Walk. Prowadzi wzdłuż zboczy kanionu aż do ukrytej w półce skalnej opuszczonej wioski As Sab, która była kiedyś domem dla około 15 rodzin. Wycieczka w góry, pomimo tego że męcząca, była przyjemną odmianą i urozmaiceniem w podróży.😉
















