Od kilkunastu lat podczas uroczystości rodzinnych zdarza mi się łączyć dwie role – gościa i fotografa
W praktyce oznacza to balansowanie pomiędzy rozmowami przy stole a szukaniem światła. Aparat nie przeszkadza w świętowaniu, a staje się przepustką do łapania zupełnie nieoczekiwanych uśmiechów i spojrzeń, których nie dostrzegają pozostali goście. 🙂


























